Drodzy moskwiczanie i goście stolicy! Moskiewskie metro to system transportu, którego użytkowanie wiąże się z podwyższonym ryzykiem.

(Informacja w wagonie metra)

wtorek, 19 lutego 2013

Ludzie chodzą do piekła po śmierci... Ja wybieram się tam na spacerki...




melodia w tle

- Słyszysz to?

- Co?
- Melodię… Jakby ktoś coś nucił…
- Przesłyszałeś się, Michaił…  Za dużo legend o diable z tej stacji…
- Kiedy ja napra…
- Michaił?
...
- Micha…


Jacuqline Kahret jest z pochodzenia Francuzką, chociaż nigdy w towarzystwie się do tego nie przyzna. Przez 21 lat swojego życia robiła wszystko, by swój dziwny akcent przerobić na bardziej rosyjski, niestety z marnym skutkiem. Obmyśliła sobie jednak inny, ciekawszy plan na zamaskowanie jakiej krwi jest – sprawiła, że ktoś taki jak Jacqueline przestał istnieć. Przedstawia się jako Apayan, lub jak sama woli – Ruda Kostucha. Okoliczności, w których powstało to jakże dziwne przezwisko są równie ciekawe co Polski Kodeks Karny, więc chyba nie ma sensu ich tu teraz przytaczać… 





"Cha­rak­ter człowieka naj­le­piej ok­reśla się przez to, co uz­na­je on za śmieszne.” 

Paya nigdy nie zwracała większej uwagi na to jak się zachowuje, jak patrzą na nią ludzie…  Miała i ma głęboko gdzieś to co sobie o niej pomyślą.
Tak, to brzmi jak początek każdej „oryginalnej” postaci.
Owiana tajemnicą, nienawidząca wszystkiego i wszystkich.
Bujda.
Ruda aż taka dziwna nie jest. Umie się śmiać, zakręcić w towarzystwie. Nawet dobrze. Potrafi dopasować się do prawie każdego, ale to zwykle społeczeństwo chcąc czy nie dopasowuje się do niej. Gdy chce, może okręcić sobie wokół palca wszystko i wszystkich, by tańczyli jak jej zagrają. Uśmiecha się… Prawie zawsze… Ale te uśmiechy są łobuzerskie, dziarskie, nieszczere… Zapowiadają dobrą zabawę, nie zacieśnianie znajomości.
Co nie zmienia faktu, że gdy rozmawiasz z nią dłużej niż 5 minut (kurde, brawo, stary, jeszcze Cie nie zabiła!) masz mieszane uczucia. Z jednej strony chcesz uciekać, z drugiej szukać kagańca a z jeszcze innej pragniesz ją przytulić… Nie, z tym ostatnim to był żart…
To z pewnością dziwna osoba, jedyna w swoim rodzaju. Swoim zachowaniem przypomina drapieżnika, wiecznie szukającego ofiary…


Wygląd to tyl­ko do­datek do bar­wnej osobowości.”
Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że pociąga facetów. I to nie wielkich rozmiarów piersiami, czy piękną twarzą a raczej długimi nogami (pomimo niskiego wzrostu 168cm) i sięgającymi niemal pasa, płomienistorudymi włosami.
Postrzępiona grzywka, którą sama sobie obcina swoimi ukochanymi sztyletami, nierównomiernie opada na oczy, jednak niemal idealnie zasłania bliznę na jej lewym oku, która idzie od skroni do połowy policzka. Nikt nie wie jak powstała owa szrama, a ona prędzej utnie sobie język niż od tak komuś to powie. 
Jej duże oczy mają barwę czystego, ciemnego grafitu, a ona sama posiada ręcznie zrobiony ołówek, który ktoś niegdyś podarował jej wmawiając, że idealnie oddaje barwę jej tęczówek. Usta natomiast ma delikatne, w kolorze naturalnej czerwieni.
Ubiera się według niektórych normalnie, według innych „inaczej”. Spodnie moro, luźno opadające na biodra, ściągnięte czarnym, parcianym paskiem. Wsadzone w czarne, wysokie buty, w których ukrywa dwa srebrne sztylety ze zdobionymi rękojeściami. Też nie ma zamiaru zdradzić nikomu skąd wytrzasnęła takie cudeńka.
W spodnie ma wsuniętą długą, czarną bokserkę, nieco podartą, przez co ci uważniejsi mogą dostrzec prześwit stanika spod spodu. Na to ma narzuconą moro katanę, lub cokolwiek. Przy pasie ma jeszcze kilka sztyletów oraz zwinięty bicz, a także maskę przeciwgazową.



Historiazbiór faktów, które nie musiały zajść.
Zbyt straszne i za bardzo skomplikowane wydarzenia, by skrócić je w kilku zdaniach tak, by zachęcić czytelnika do zapoznania się z nimi. Trzeba jednak wiedzieć, że Ruda wychowała się sama… Dosłownie.
Miała zaledwie roczek gdy wybuchła wojna. Rodzice byli w podróży poślubnej razem ze swoim dzieckiem, poczętym jeszcze przed zawarciem małżeństwa. Gdy ludzie uciekali by schować się w metrze, jej matka w akcie desperacji podała rudowłosego dzieciaczka jakiejś kobiecie w środku… Tym samym rozstając się na zawsze z małą Jacqueline.
O tym jak się nazywa dowiedziała się z wyszytego imienia i nazwiska w rogu swojego kocyka. To może głupio sentymentalne, ale wciąż go ma.
Przez pierwsze 10 lat swojego życia „wychowywała” ją jakaś kobieta, nie jest nawet w stanie powiedzieć teraz na jakiej dokładnie stacji. Miała podróżować z ojczymem, jako handlarka, jednak los napisał dla niej inne przeżycia.
Gdy skończyła 11 lat, a było to 15 listopada, ktoś na stacji zwariował i zaczął wybijać wszystkich po kolei. Dziewczyna przerażona takim obrotem akcji uciekła stamtąd i błąkała się po tunelach, aż w końcu trafiła do Biblioteki im. Lenina, gdzie to wykształciła się na stalkerkę.  Podobało jej się nawet życie tam, chciała zostać. Została jednak zdradzona, już tylko i wyłącznie jej sprawa przez kogo i dlaczego, ale wiedziała, że musi uciekać, bo inaczej zostało jej już tylko spisywanie testamentu. Zaszyła się na jednej z opuszczonych stacji, Czortanowskiej. Mieszkając na niej przez kilka lat, w samotności dowiedziała się o niej wielu rzeczy, co za tym idzie rozwiązała niektóre zagadki.  To między innymi ona jest odpowiedzialna za plotki krążące po metrze, że na stacji tej jest coś lub ktoś, kto morduje ludzi i sprawia, że ci raz przychodząc już nie wracają.
Tak naprawdę…
Zresztą, po co to komu wiedzieć.

   Przecież, jeśli chcesz, wystarczy, ze spytasz.
Przecież ona Cie nie zje…




…co nie znaczy, że nie gryzie. 



Apayan dla leniwych:
Jacqueline Kahret | Stalkerka |21 lat | Ruda Kostucha
Szare oczy | Broń biała i bicz | Diablica z Czortanowskiej
Apolityczna | Dziwna | Sadystka | Rysowniczka 

[Tak wiem, kartę źle się czyta... Będę ją edytować w wolnych chwilach, kto wie czy w przypływie weny nie napiszę jej od nowa... W każdym razie takie cuś wyszło, mam prawo być z tego dumna, pisałam w końcu na pełnym bezwenie... Czekam teraz na uwagi, żebym mogła jak najszybciej poprawić ... ] 



13 komentarzy:

  1. [ No, Payka, dałaś radę. Witam ja Ciebie. ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Nie mamy aktualnie psa, więc pozostaje pierwsza opcja. XD" ]

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Rudzielce mogą ukraść Andriejowi psa, who cares? Zacznę, tylko daj mi miejsce jakieś i mały zarys sytuacji. :I ]

    OdpowiedzUsuń
  4. [też bym się przyszła z Zojką przywitać, w końcu kulturka pełną p...., parą znaczy się]

    OdpowiedzUsuń
  5. [dobra, darujmy sobie jakieś knajpowe pogawędki, marzy mi się trochę akcji. strzelaniny, pościgi, sama z resztą rozumiesz. komuchy przy przeszukaniu mogłyby ograbić Zoję z jakiejś ważnej dla niej pierdoły, a jako że wcześniej nie miałaby okazji trafić na żadnego szaleńca, to w końcu zatrudniłaby do tego Kahret. wszystko mogłoby się w sumie jednak zacząć w knajpie, coś w stylu: Z podchodzi do K słyszałam, że jesteś odpowiednią osobą do niektórych prac, opłacalnych prac. gangsta style, takie tam. mogę myśleć dalej]

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Coś duży pociąg jest na tą Czortanowską, Andriucha też chciała coś z tym. o: ]

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Znajdę! "Grodzisk Mazowiecki Jordanowice", chociaż to nie metro, tylko moje WKD. XD ]

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Może jakieś ogłoszenia parafialne dla stalkerów, nowe uwagi, czy coś? Jakieś wyjście na dalszy, niezbadany teren? Albo po prostu, jak nie chce nam się opisywać (mi to już szczególnie, po bodajże godzinie snu na cały dzień i szkole) to spotkanie w tunelach/na straganach/gdzieś w Hanzie. Lub na własną łapkę rudzielce zwiedzają porzucone stacje.


    TAK, Andriej musi dramatyzować. XD ]

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Wal się, jak wrócę ze szkoły coś napiszę. Teraz tylko pomysł mi potrzebny - jak zacznę bazgrać, uwierz, trudno będzie ogarnąć, o co chodzi. |c ]

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Proszę bardzo. Pisz ile wena zapragnie. owo Też chciałabym nigdzie nie chodzić, ale kij, muszę. Btw, jakiś cholerny kilometrowy offtop się zrobił zamiast gry, no lol. ]

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Zmieniłam plany, a żeby nie śmierdziało chorobami psychicznymi pana W.]

    - Tam! U góry…! – ktoś coś krzyknął, a potem jego głos zagłuszyła seria z karabinu maszynowego. Potem słychać było jakiś przerażający rumor, a broń umilkła. Następny krzyk nie był już ostrzeżeniem, lecz wrzaskiem umierającego człowieka. Ktoś odpowiedział pełnym przestrachu wyciem.

    Zamieszanie na stacji było wręcz potworne. Czterech strażników naprzeciw białoskórej Chimerze, która zeszła do metra w dzień. Słabe światło sączące się z góry oświetlało gigantyczny, prawie trzymetrowy korpus z malutką głową i krótkimi kończynami. Stworzenie otwarło gigantyczny, najeżony zębiskami pysk i rzuciło się na dół. Wtedy właśnie zabrzmiał karabin, który ranił tylko odrobinę w łapę. Nie przeszkadzało to w szaleńczej szarży potwora. Pierwszy strażnik umarł bardzo szybko, a stojący najbliżej mężczyzna krzyknął i rzucił się do ucieczki w stronę tunelu. Choć na stacji było wielu ludzi, choć pokryte w kątach kobiety i dzieci były łatwym celem, mutant, ścigany strzałami strażników i przybiegających z oddali uzbrojonych mężczyzn i tak pobiegł za uciekającym. Prosto w korytarz, gdzie była Apayan.

    OdpowiedzUsuń
  12. [Cieszę się, że historia się spodobała:)
    Hmm.. no mogło by być, tylko od razu uprzedzam, że kiepsko wychodzi mi zaczynanie i ogólnie na wątki to tak różnie odpisuje, w zależności ile mam czasu itd.. ]

    OdpowiedzUsuń