Димитри Лебедев
|27lat|Członek Zakonu, aktualnie na własne życzenie odbywający szkolenie na Stalkera|Hanza-Dobrymińska|
"I'm waking up to ash and dust.
I'm breathing in the chemicals.
I'm r a d i o a c t i v e."
"I'm waking up to ash and dust.
I'm breathing in the chemicals.
I'm r a d i o a c t i v e."
Od najmłodszych lat marzyciel śniący o podbiciu świata. Marzenie małego chłopca uległo w gruzach w dniu, gdy wybuchła "apokalipsa" jak lubi zwać to co obecnie dzieje się na świecie. Miał zaledwie siedem lat, gdy ten cały koszmar się rozpoczął. Uratował się dzięki własnej porywczości oraz fantazjom. Nigdy nie bał się niczego. Dzień wcześniej pokłócił się z ojcem, który próbował wybić mu z głowy jakiekolwiek podróże - miał się uczyć, a potem iść w jego ślady. Zostać szanowanym prawnikiem tak jak jego starszy brat i wszystkie wcześniejsze pokolenia. Ale temu małemu chłopcu ani się to śniło! Więc spakował plecak, wziął wszystkie swoje oszczędności, które zgromadził w śwince - skarbonce i.. uciekł. I tylko odchodząc pocałował swoją mamę pogrążoną we śnie szepcząc ciche "kocham Cię mamusiu". A potem..? Potem miał w planach wsiąść do pierwszego lepszego autobusu, pociągu, czy cokolwiek mu się napatoczy i wyjechać zza granice miasta, a potem kraju. Okazało się jednak, że samotny, siedmioletni chłopczyk wzbudza większe zainteresowanie niż mu się mogło wydawało. I tak uciekając przed policją, która go spisała pytając dlaczego nie jest w szkole i gdzie są jego rodzice trafił do Metra. A potem..? Potem rozpętało się piekło.
"If we could only forget about
those rules which
lock us in a cage."
Mówią, że osoby noszące imię Dymitr "są ludźmi pełnymi fantazji, natchnionymi twórcami i poszukiwaczami różnych cudów i dziwów. Żywo interesują się światem i wszelkimi jego tajemnicami. (..) Dymitr to oryginał, ktoś kto wykracza poza wyobrażenia swojego środowiska. (..) Skłonni są w życiu do różnych ryzykownych posunięć; bywają nieostrożni i siły mierzą na zamiary. Bliższy jest im ideał poszukiwacza przygód niż skrzętnego mieszczanina." I o dziwo, ten opis idealnie pasuje do pana Lebiediewa. Dlatego trudno się dziwić, że Metro okazało się dla niego zarówno wybawieniem jak i przekleństwem.
Przez pierwsze parę tygodni, a nawet miesiące pod ziemią, Dymitr błąkał się pomiędzy ludźmi - pierwsze szukał kogoś znajomego, ostatecznie zdał sobie sprawę, że jest skazany sam na siebie. I o dziwo, nie przeraziło go to aż tak bardzo. Żałował tylko jednego - że już nigdy nie zobaczy swojej rodziny, a ostatnim co usłyszał od niego jego ojciec było przepełnione gniewem zranionego siedmiolatka "nienawidzę Cię". Radził sobie na swój mały, pokręcony sposób. Kradł. I nigdy nie był z tego dumny, ale wiedział, że gra toczy się tutaj o przetrwanie. Któregoś dnia jednak za cel ubrał sobie nieodpowiedniego człowieka, który przyłapał go na gorącym uczynku. Mężczyzna o przenikliwych, szarych oczach przeraził małego chłopca, ale ostatecznie sprawił, że życie dla Dymitr'ia w Metrze nie było już takim koszmarem. Ostatecznie owy mężczyzna stał się założycielem Zakonu, który zajmować się miał ochroną ludzi, którzy przeżyli. Dymek nigdy nie dowiedział się dlaczego Siergiej zwrócił na niego uwagę i zamiast ukarać go za kradzież przygarnął go do siebie - zawsze powtarzał mu tylko, że dostrzegł w nim potencjał. I nie pomylił się - wychował chłopca jak syna, ale przede wszystkim na sprytnego wojownika. Żyło mu się nieco lepiej niż większości mieszkańców, może dlatego udało mu się wyrosnąć na dobrej postury mężczyznę, który mierzy ponad metr osiemdziesiąt, ma bujne, brązowe włosy i hipnotyzujące, zielone oczy. Lata treningów wyrzeźbiły mu sylwetkę, ale przede wszystkim zapewniły rozrywkę. Podczas ćwiczeń wyładowywał i nadal wyładowuje swoją frustracje. Bo.. Bo on dusi się w Metrze. To nie jest miejsce dla niego. Dlatego szybko przekonał się, że i Zakon nie jest dla niego odpowiednim zawodem. On potrzebował Słońca, przestrzeni, wolności. Teraz był jak ptak zamknięty w klatce. Liczył, że przystępując do Zakonu będzie miał możliwość wychodzenia na powierzchnię, ale okazało się to złudnym marzeniem. Działo się tak tylko w sytuacjach krytycznego zagrożenia, a na dodatek przez pierwsze lata słyszał tylko, że jest za młody na takie wyprawy.. Więc zbuntował się, co nie mogło nikogo dziwić, bo od dawna wiadome, było, że Dymitr to osoba wybuchowa, nienawidząca ograniczeń. I może dlatego też łatwo Członkowie Zakonu zgodzili się by robił to co chce. Zażądał szkolenia na Stalkera i tak się stało. Został więc przeniesiony do Stacji "Dobrymińska", gdzie aktualnie odbywa szkolenie.
____________________________
[Nie jestem z karty tak do końca zadowolona, ale cóż, jest jaka jest :> jeżeli są jakieś błędy to przepraszam, ale dawno nie byłam na blogu o takiej tematyce i próbuje się odnaleźć :)
zdjęcie - tumblr.
cytaty: głównie z piosenek Imagine Dragons, ale jeden pochodzi z piosenki Mroza, przetłumaczoną na angielski. ]
"If we could only forget about
those rules which
lock us in a cage."
Mówią, że osoby noszące imię Dymitr "są ludźmi pełnymi fantazji, natchnionymi twórcami i poszukiwaczami różnych cudów i dziwów. Żywo interesują się światem i wszelkimi jego tajemnicami. (..) Dymitr to oryginał, ktoś kto wykracza poza wyobrażenia swojego środowiska. (..) Skłonni są w życiu do różnych ryzykownych posunięć; bywają nieostrożni i siły mierzą na zamiary. Bliższy jest im ideał poszukiwacza przygód niż skrzętnego mieszczanina." I o dziwo, ten opis idealnie pasuje do pana Lebiediewa. Dlatego trudno się dziwić, że Metro okazało się dla niego zarówno wybawieniem jak i przekleństwem.
"Can nobody hear me?
I cannot breathe."
Przez pierwsze parę tygodni, a nawet miesiące pod ziemią, Dymitr błąkał się pomiędzy ludźmi - pierwsze szukał kogoś znajomego, ostatecznie zdał sobie sprawę, że jest skazany sam na siebie. I o dziwo, nie przeraziło go to aż tak bardzo. Żałował tylko jednego - że już nigdy nie zobaczy swojej rodziny, a ostatnim co usłyszał od niego jego ojciec było przepełnione gniewem zranionego siedmiolatka "nienawidzę Cię". Radził sobie na swój mały, pokręcony sposób. Kradł. I nigdy nie był z tego dumny, ale wiedział, że gra toczy się tutaj o przetrwanie. Któregoś dnia jednak za cel ubrał sobie nieodpowiedniego człowieka, który przyłapał go na gorącym uczynku. Mężczyzna o przenikliwych, szarych oczach przeraził małego chłopca, ale ostatecznie sprawił, że życie dla Dymitr'ia w Metrze nie było już takim koszmarem. Ostatecznie owy mężczyzna stał się założycielem Zakonu, który zajmować się miał ochroną ludzi, którzy przeżyli. Dymek nigdy nie dowiedział się dlaczego Siergiej zwrócił na niego uwagę i zamiast ukarać go za kradzież przygarnął go do siebie - zawsze powtarzał mu tylko, że dostrzegł w nim potencjał. I nie pomylił się - wychował chłopca jak syna, ale przede wszystkim na sprytnego wojownika. Żyło mu się nieco lepiej niż większości mieszkańców, może dlatego udało mu się wyrosnąć na dobrej postury mężczyznę, który mierzy ponad metr osiemdziesiąt, ma bujne, brązowe włosy i hipnotyzujące, zielone oczy. Lata treningów wyrzeźbiły mu sylwetkę, ale przede wszystkim zapewniły rozrywkę. Podczas ćwiczeń wyładowywał i nadal wyładowuje swoją frustracje. Bo.. Bo on dusi się w Metrze. To nie jest miejsce dla niego. Dlatego szybko przekonał się, że i Zakon nie jest dla niego odpowiednim zawodem. On potrzebował Słońca, przestrzeni, wolności. Teraz był jak ptak zamknięty w klatce. Liczył, że przystępując do Zakonu będzie miał możliwość wychodzenia na powierzchnię, ale okazało się to złudnym marzeniem. Działo się tak tylko w sytuacjach krytycznego zagrożenia, a na dodatek przez pierwsze lata słyszał tylko, że jest za młody na takie wyprawy.. Więc zbuntował się, co nie mogło nikogo dziwić, bo od dawna wiadome, było, że Dymitr to osoba wybuchowa, nienawidząca ograniczeń. I może dlatego też łatwo Członkowie Zakonu zgodzili się by robił to co chce. Zażądał szkolenia na Stalkera i tak się stało. Został więc przeniesiony do Stacji "Dobrymińska", gdzie aktualnie odbywa szkolenie.
____________________________
[Nie jestem z karty tak do końca zadowolona, ale cóż, jest jaka jest :> jeżeli są jakieś błędy to przepraszam, ale dawno nie byłam na blogu o takiej tematyce i próbuje się odnaleźć :)
zdjęcie - tumblr.
cytaty: głównie z piosenek Imagine Dragons, ale jeden pochodzi z piosenki Mroza, przetłumaczoną na angielski. ]
